Pierwsza jest jak najlepsza: dłużnik w pośpiechu zwraca ci pieniądze a ty wycofujesz zgłoszenie do rejestru. Skutkiem ubocznym jest fakt, że nigdy nic już tej firmie nie sprzedasz (no i dobrze, zaoszczędzisz na środkach na ból głowy).
Druga jest zła: dłużnik trafia do rejestru. Czasem, jeżeli jego obrót jest oparty o szarą strefę, firma przetrwa. Wtedy zapewne kiedyś (nie wiadomo kiedy) pieniądze ci zapłaci, żeby móc wziąć w leasingu samochód dostawczy. Albo przeniesie działalność z szarej do czarnej strefy a ty zobaczysz figę a nie pieniądze.
Nawiasem mówiąc to rzadki scenariusz. Firmy działające w szarej strefie nie wiedzieć czemu nie mają problemów z płynnością i płacą gotówką i w terminach. No kto by pomyślał...
Trzecia jest najgorsza: odcinając dłużnika od kredytów i leasingu pozbawisz go pola manewru (a może rzeczywiście nie ma w kasie pieniędzy dla ciebie) i doprowadzisz go do bankructwa. Wówczas kopie wystawionych mu faktur możesz oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Po paru latach, gdy komornik umorzy wszystkie postępowania, będziesz mógł zaliczyć stratę w koszty prowadzenia działalności. O ile do tego czasu w ramki obok nie trafi pismo z MOPS-u o udzieleniu ci stałej pomocy socjalnej...
Nie korzystaj z broni nuklearnej bez rzeczywistej potrzeby. Zauważ, że od ponad 60 lat nikt jej nie użył.